Zostaw nam swojego @ a będziemy Cię na bieżąco informować o nowych artykułach oraz ciekawych wydarzeniach ze Świata Coachingu.


Proces

Najłatwiej dowiedzieć się jak wygląda sesja coachingowa po prostu z praktyki. Wielu coachów oferuje sesję „demo” podczas pierwszego, darmowego spotkania. O sesji coachingu można dużo pisać, ale...

 

 

 

 

tak naprawdę wszystko zależy od:

  • Coacha
  • Klienta
  • Sprawy, z którą klient zwrócił się do coacha
  • Ich wzajemnej relacji

Próbka coachingu na pierwszej sesji da Ci najlepszą odpowiedź na to pytanie. Pozwoli Ci także zdecydować, czy dany coach jest tym, z którym chcesz ruszyć w drogę. A drogi są przecież różne. Nie w każdą zabieramy to samo i nie w każdej chcielibyśmy mieć tego samego towarzysza podróży.

 

Wyróżnić należy z pewnością pierwsze spotkanie z coachem od pozostałych. Wielu Coachów traktuje pierwsze spotkanie jako tzw. „sesję chemiczną”. Dzięki temu spotkaniu coach i klient zapoznają się. Klient ma okazję dowiedzieć się więcej na temat coachingu, jak i samego Coacha. Coach może wtedy opowiedzieć o swoich metodach prowadzenia coachingu. Powie jak sesje ZAZWYCZAJ wyglądają w jego wykonaniu. Odpowie na nurtujące klienta pytania.

Pierwsze spotkanie jest tym, na którym coach przybliża także wszelkie kwestie formalne. Mówi o tym, jak wygląda umowa, jak ZAZWYCZAJ wygląda częstotliwość i długość spotkań coachingowych.

Po wyjaśnieniu wszystkich wątpliwości jest miejsce na kontrakt coachingowy. Coachowie mają najczęściej wzór umowy, którą przedstawiają klientowi, ale oczywiście pozostaje otwarta sprawa negocjacji jej warunków.

 

Cel coachingu

Jeśli cel coachingu nie został sprecyzowany podczas pierwszego spotkania, to jest duże prawdopodobieństwo, że zadaniem klienta na kolejną sesję będzie przygotowanie właśnie takiego celu. Tak, tak - „Zadaniem”. W coachingu pojawiają się bowiem zadania od Coacha dla Klienta. Praca coachingowa odbywa się także pomiędzy sesjami. Niektórzy twierdzą, że przede wszystkim pomiędzy sesjami. To właśnie wtedy Klient ma czas na dłuższą refleksję nad pytaniami, które usłyszał od coacha i które w jakiś sposób go poruszyły. Nie jest niczym nadzwyczajnym, gdy odpowiedź na pytanie coacha przychodzi do nas w najmniej oczekiwanych momentach – w wannie, w łóżku, gdy zasypiamy, podczas chwili relaksu albo w powiązaniu z jakimś szczególnym zdarzeniem.

Zadanie coachingowe może się wiązać z tematem sesji coachingowej, ale nie musi. Najczęściej coach daje do wykonania coś, co może mniej lub bardziej bezpośrednio pomóc klientowi w jego drodze. Pamiętajmy jednak, że cały proces coachingu łącznie z zadaniami jest własnością klienta. Może przyjąć zadanie lub nie. Może je wykonać lub nie. Jeśli nie wykona zadania – to też element coachingu. Niewykonanie zadania też ma jakiś powód i też może być cennym źródłem refleksji i pracy coachingowej.

Klient przychodzi na prawdziwą pierwszą sesję coachingu i co się dzieje? Jednym z pierwszych pytań coacha będzie pytanie w stylu: „Z czym dzisiaj przychodzisz?” lub „Jaki jest Twój dzisiejszy cel?”.

Jeśli bowiem mówimy o celu w coachingu, to może on mieć dwojakie znaczenie:

Po pierwsze mamy „duży” cel coachingu, do którego dąży klient w ciągu całego procesu coachingowego. Jest to cel, który wynika z jego obecnej sytuacji życiowej. Często jest to powód, dla którego zgłosił się do coacha. Czasem powód, dla którego go do Coacha zgłoszono. Jeśli klient nie ma takiego celu... bez obaw, coach jest od tego, żeby go wesprzeć w poszukiwaniach. Czasem w codziennym zabieganiu po prostu nie mamy czasu na chwilę stanąć i zapytać się samych siebie: „Po co to wszystko?” Czasem klient rzuca jakiś zdawkowy cel, ot tak... żeby jakiś był. Jeśli rzadko sam sobie zadaje pytanie „Po co?”, usłyszy je z pewnością od coacha. Może to oczywiście być niewygodne, ale coaching nie jest po to, żeby był wygodny. Coaching jest po to, żeby wygodniejsze zrobiło się Twoje życie. Żeby dzięki odpowiednio wybranemu celowi zacząć się nareszcie spełniać.

Po drugie jest cel na „tu i teraz”. To jest ten cel, z którym klient przychodzi na tą konkretną sesję. Coś chce osiągnąć już dziś. Coś zrozumieć, coś sobie przemyśleć, odkryć albo stworzyć plan. Czasem uwiera go jakieś przekonanie, a on wcale nie wie, że go uwiera, bo nie wie, że jest jego albo, że można mieć inne.

Najczęściej obydwa cele są w jakiejś mierze spójne. Cel konkretnej sesji jest krokiem do dużego celu na cały proces. Zadaniem coacha jest upewnienie się, czy klient świadomie zbacza z kursu na danej sesji. A może wcale nie zbacza. Może to kolejny krok na ścieżce, która po prostu w danej chwili ma zakręt. Przykładowo: Cel klienta na cały proces coachingu to zwiększenie sprzedaży o 20% w stosunku do ubiegłego roku. Klient odkrył już sposoby,  jak może to osiągnąć. Jest jednak przekonany, że jego szef nie będzie skłonny do proponowanych zmian. Klient zdał sobie sprawę ze swojej nieasertywnej postawy w stosunku do szefa. W danej sesji postanowił popracować nad swoją asertywnością.

Inny przykład rozbieżności pomiędzy celem na cały proces a celem na konkretną sesję to silne związanie Klienta z tym, co wydarzyło się w ostatnim czasie. Może się okazać, że Klient nie jest w stanie skupić się nad zwiększaniem sprzedaży, bo wczoraj pokłócił się z żoną i do tego zdarzenia jego myśli wciąż wracają. Dobry coach spostrzeże jego rozkojarzenie. Być może rozpoczną pracę związaną z relacjami w związku klienta.

 

Przebieg sesji

Żeby lepiej naświetlić przebieg sesji coachingowej, można porównać ją do rozmowy z przyjacielem. Rozmowa z przyjacielem ma następujący przebieg: Ja trochę mówię, ty słuchasz, potem ty trochę mówisz, ja słucham. Równowaga pomiędzy mówieniem a słuchaniem wygląda różnie w zależności od kompetencji komunikacyjnych obu stron. Treść rozmowy dotyczy raz mnie, raz ciebie. W coachingu wygląda to trochę inaczej. Klient mówi więcej. Coach więcej słucha i więcej słyszy. Rzadko wchodzi klientowi w słowo. Zadaje pytanie wtedy, gdy jest to w jego ocenie potrzebne. Niektóre źródła podają, że idealny rozkład mówienia w relacji coachingowej to 80% - klient, 20% - coach. Nie radziłbym jednak podchodzić do tych wytycznych z linijką. Cała uwaga w rozmowie skupia się na kliencie. Coach nie wtrąca wątków ze swojego życia. Nie radzi klientowi i nie mądrzy się. W uproszczeniu można powiedzieć, że klient właściwie rozmawia sam ze sobą. Coach jest tylko narzędziem w tej rozmowie.

 

 

Ćwiczenia coachingowe

Czasem pytania i zwykła rozmowa to za mało. Pojawiają się wtedy ćwiczenia coachingowe. Mają one różne funkcje. Niektóre pobudzają kreatywność klienta. Inne mają za zadanie zmniejszenie jego oporu. Jeszcze inne pozwalają klientowi na głęboki wgląd we własne wartości i wnętrze. Czasem ćwiczenie pozwala klientowi spojrzeć na sprawę z innego punktu widzenia, dzięki czemu poszerza się jego świadomość. Coach posiada całą teczkę z narzędziami coachingowymi. Każde narzędzie jest jednak tak naprawdę niepowtarzalne. Z każdym klientem może zadziałać inaczej. W różnym czasie może inaczej wpłynąć na przebieg sesji.

I uwaga. W przypadku ćwiczeń klient znowu „nic nie musi”. 

Ćwiczenia coachingowe podobnie jak zadania są czymś, na co klient może sie zgodzić albo nie. Mogą mieć one różny charakter. Często są to techniki, które polegają na patrzeniu na daną sytuację z różnych perspektyw. Klient wyobraża sobie jak dana sytuacja wygląda ze strony innych osób (przykładowego szefa, lub żony). Czasem do rozmowy „zapraszany” jest jakiś autorytet klienta. Niektóre ćwiczenia pobudzające kreatywność klienta zawierają elementy burzy mózgów. Inne to praca z rozbudowaną metaforą.

Coach może zastosować także ćwiczenia, w których klient ma za zadanie coś narysować, napisać, wyrzeźbić z papieru, ułożyć z klocków, kart, i tak dalej i tak dalej... możliwości są ograniczone tylko poziomem kreatywności coacha.

Zdarzają się ćwiczenia mniej statyczne. Sesja może zawierać elementy pracy z ciałem, zmianę perspektyw przez przesiadanie się w inne miejsce, chodzenie po mapie własnego celu, który jest rozłożony na podłodze, rzucanie piłeczką do celu, rozmowę z własnymi wewnętrznymi oporami, z żywą gestykulacją. Nie zdziw się, jeśli coach zaproponuję sesję na świeżym powietrzu lub w jakimś nietypowym miejscu. To wszystko dla Ciebie.

 

Błędem byłoby jednak stałe oczekiwanie od coacha, że będzie Ci dostarczał rozrywki. Nie o to tutaj chodzi. Czasem wystarczą po prostu pytania. Dopóki są dla Ciebie źródłem odkryć i pewnej niewygody poznawczej, nie są potrzebne żadne dodatkowe narzędzia.

Coaching nie musi bawić. Czasem nawet boli. Ważne, że działa.

 


Tomasz Szustakiewicz
Openminder
www.openminder.pl

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.