Zostaw nam swojego @ a będziemy Cię na bieżąco informować o nowych artykułach oraz ciekawych wydarzeniach ze Świata Coachingu.


Proces

czyli gdzie najlepiej organizować sesje coachingowe

 

Wydawałoby się, że cały temat miejsca można zamknąć w czterech słowach: pokój, stolik i dwa krzesła. Ale czy na pewno? Przecież wybór przestrzeni ogranicza tylko nasza wyobraźnia oraz w ekstremalnych przypadkach... budżet.

 

Ustalanie lokalizacji sesji można podzielić na dwa rodzaje. Pierwszy z nich zakłada, że ma ona być przyjazna dla klienta, dostarczać pozytywnych emocji oraz dawać poczucie bezpieczeństwa. Nie bez powodu w wielu biurowcach powstają miejsca kreatywnego myślenia, gdzie rolę siedzisk pełnią wygodne kanapo-poduszki, podłogę pokrywa sztuczna trawa, a ściany mienią się wszystkimi kolorami tęczy. Taki mini-raj pomaga pobudzić umysł. W coachingu korzystanie z przestrzeni oddziałującej wielością bodźców może przynieść owoce w postaci głębszych wglądów. Z drugiej strony takie otoczenie może być rozpraszające, dlatego warto zapytać klienta o pożądane cechy miejsca sesji.  

 

Nasuwa się pytanie: czemu by nie skorzystać z oryginalnej wersji naturalnego otoczenia, zamiast tworzyć jej imitację w warunkach biurowych? Coaching może również odbywać się w przestrzeni otwartej. Częstą praktyką są sesje będące jednocześnie długimi spacerami. Przy sprzyjających warunkach pogodowych dobrze wybrać się na łono natury, gdzie klienta zainspiruje szum lasu, tafla jeziora bądź urzekająca panorama. Organizując spotkanie w ten sposób musimy pamiętać o logistyce, np. zapewnieniu transportu czy podkładce pod kartki do pisania.

 

Drugi sposób wyboru lokalizacji sesji to użycie jej do zadań coachingowych, przekucie przestrzeni w symbol. Mam na myśli na przykład: 

* zabranie klienta na cmentarz, jeśli istnieje potrzeba wizualizacji szybkości przemijania,

* spędzenie czasu z bezdomnymi, by ukazać skutki upadku człowieka,

* organizacja sesji w opuszczonym budynku, który będzie stanowił metaforę umysłu klienta, gdy ten potrzebuje „poukładać sobie w głowie”. 

Richard Bandler zapewnił jednej ze swoich klientek kilkuminutowy akrobatyczny lot odrzutowcem, gdyż powtarzała mu, że jej „świat musi przewrócić się do góry nogami”, by mogła dokonać zmiany.

 

Przestrzeń spotkania zaplanowana w ten sposób niekoniecznie wzbudza tylko pozytywne emocje. Często szokuje, prowokuje, a nawet przytłacza. Samo przeżycie takiej sesji bywa dalekim krokiem poza strefę komfortu klienta... a nawet coacha. Wbrew pozorom, wykorzystanie miejsca w ten sposób nie wymaga ogromnego doświadczenia, a raczej wyobraźni. To ona pozwala nam dojrzeć wizję spotkania oraz wskazać sposób użycia miejsca jako „dźwigni” zmiany.

 

Czasem planujący sesję coach boryka się z problemem dotyczącym kosztów. Takie wyzwanie pojawia się najczęściej, jeśli nie mamy bazy, z której możemy korzystać bez ograniczeń. W takim wypadku, dobrze ustalić z klientem, kto pokrywa wydatki związane z miejscem i poinformować go, ile potencjalnie mogą wynosić. W większości miast funkcjonują biura coworkingowe dysponujące salami, w których można swobodnie porozmawiać w warunkach pełnej prywatności.

 

Tak naprawdę prowadzić coaching można wszędzie, nie ma absolutnie żadnych ograniczeń. Wydawałoby się, że miejsce spotkania zależy od coacha. W istocie to on je wybiera, jednak czynnikiem determinującym ten wybór powinny być (uświadomione bądź nie) potrzeby klienta.

 

Marcin Kruk

 

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.