Zostaw nam swojego @ a będziemy Cię na bieżąco informować o nowych artykułach oraz ciekawych wydarzeniach ze Świata Coachingu.


Typy coachingu

Jesteście zadowoleni ze swojej sytuacji finansowej? Uważacie, że wasza praca jest wynagradzana współmiernie do wysiłku? Marzycie o spokojnej przystani jaką jest etat, czy może przeciwnie - myśl o pracy "od do" w jednym miejscu napawa was niezbyt przyjemnymi wspomnieniami? Wszystkim polecamy wywiad z Lidią Cieślak, essence coach i trenerem, na temat coachingu strefy finansowej. Inspiruje i daje do myślenia!

Daniel Kotowski: Skąd pomysł na połączenie edukacji finansowej z coachingiem?

Lidia Cieślak: Temat mnie zainteresował, kiedy sama stawiałam pierwsze kroki na tej drodze i dziwiłam się, dlaczego nie ma ludzi, którzy potrafiliby mi w tym naprawdę pomóc. Kiedy już znalazłam się na swojej drodze, poczułam niesamowite zmiany nie tylko w tej sferze, ale także w wielu innych. To było i każdego dnia nadal jest fantastyczne uczucie. Chciałabym, aby inni też tak wspaniale mogli się czuć.

D.K.: Na ile coach finansowy jest Twoim zdaniem potrzebny?

L.C.: Ludzie zasługują na obfitość w swoim życiu, jednak nie zawsze wiedzą, z czym to się wiąże, co trzeba zmienić, przepracować, aby tę obfitość realnie do swojego życia zaprosić. Na poziomie umysłu mówią: pragnę bogactwa, a podświadomie sabotują swoje działania w tym kierunku. Trzeba wprowadzić zmiany w software, aby móc cieszyć się pięknym wydrukiem, inaczej literówki zawsze się pojawią, choćbyśmy nie wiem ile postanowili tych wydruków zrobić. Gdyby ludzie potrafili sami przepracować i zmieniać swoje niszczące skrypty finansowe to po świecie chodziłyby tylko zamożne i szczęśliwe osoby. Potrzeba coacha od strefy obfitości jest tak duża jak liczna jest rzesza osób, które nie są zadowolone ze swojej sytuacji finansowej i życiowej.

D.K.: Jak oceniasz poziom świadomości finansowej Polaków?

L.C.: Jest nierówny, jednak w większości bardzo słaby lub żaden. To efekt spuścizny poprzedniego systemu oraz zbyt młodej jeszcze demokracji i gospodarki rynkowej. Kolejne pokolenia będą miały łatwiej. Edukacja finansowa wkracza po woli do szkół, to wspaniale. Przeciętny Polak niestety wie mało, myli pojęcia aktywa i pasywa, nie wie, co to procent składany, a za najlepsza formę oszczędzania uważa lokaty bankowe, które czasem nawet nie pokrywają inflacji. To także kwestia mentalności. Przedsiębiorczość dopiero się rodzi. Wciąż wolimy np. pracować na etacie – czyli być na najlepszej drodze do braku bogactwa.

D.K.: Zaraz zaraz, przecież poszukiwanie stabilności i bezpieczeństwa to przecież nic złego?

L.C.: Oczywiście, że nie. Jednak ten przykładowy etat jest tak samo ulotny jak każda inna praca, równie szybko możemy go stracić, w rzeczywistości ma niewiele wspólnego ze stabilnością i bezpieczeństwem. Ponadto oznacza on, że to ktoś inny definiuje nasze cele i to, co mamy robić, płaci nam tyle ile sam uzna za stosowne, a wiec ogranicza nasze dochody oraz nasz wpływ na kształtowania swojego życia. Czasem zaharowujemy się i to dla kogoś! W zamian dostajemy częściowe zwolnienie od odpowiedzialności za siebie i swoje sukcesy. Dużo trudniej jest prowadzić swój biznes lub kilka biznesów, kształtować je, przyjmować sukcesy, ale i porażki, podejmować ciągły wysiłek i trud, dużo większy niż w pracy u kogoś. Nie chcę powiedzieć, że etat to wszelkie zło. Nie o to chodzi. Dla każdego coś innego. Jednak, jeśli pragniesz prawdziwego bogactwa, wolności w podejmowaniu decyzji, poczucia wpływu na swój czas i energię to z pewnością nie osiągniesz tego pracując na etacie.  Przedsiębiorczość to trudniejsza droga, ale im trudniejsza, tym satysfakcja z życia i swoich działań większa.

D.K.: Jakie problemy klientów rozwiązujesz?

L.C.: Ja nie rozwiązuję problemów klientów. Oni sami je dla siebie rozwiązują z moją pomocą i wsparciem. Na tyle, na ile zechcą i na ile są gotowi. Pierwszym warunkiem do bogactwa jest wzięcie odpowiedzialności za siebie, za to, co robię i za to, czego decyduję się nie zrobić. To są czasem bolesne zmiany, trudne rozstania ze starymi przekonaniami, które wrosły w ludzi głęboko i dotąd definiowały ich świat. Staram się zaszczepić podejście: dyskomfort w pracy nad sobą = wzrost i postęp. Wtedy ten dyskomfort staje się lżejszy do zniesienia. Po stawieniu mu czoła zaczyna się zmiana i jest już tylko lepiej, pełniej, obficiej.

D.K.: Jakie są najczęstsze przekonania klientów dotyczące finansów?

L.C.: Ile osób tyle przekonań. Jeśli uważasz, że tylko „ciężką pracą ludzie się bogacą” to taki schemat będziesz w swoim życiu realizować, podobnie z „bogaci to złodzieje i kombinatorzy” – skoro tak, Twój umysł i podświadomość zrobi wszystko, byś do tego grona nigdy się nie zaliczył. „Trzeba mieć tyle, żeby starczało na życie i ewentualnie wakacje raz do roku”, więc przyjrzyj się jak wygląda Twoje życie w zestawieniu z tym przekonaniem. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Są jeszcze o wiele bardziej głębokie przekonania, bardzo osobiste, wynikające z przeżyć, obrazów, których byliśmy świadkami, jako dzieci, a które cały czas kierują naszą podświadomością i determinują działania. Na przykład, jeśli w naszym domu rozmowom o pieniądzach towarzyszyły często awantury, to podświadomie kojarzymy pieniądze z cierpieniem. Robimy wszystko, żeby tych pieniędzy nie mieć. Emocje zawsze wygrywają z rozumem, stąd ten sabotaż.

D.K.: Kiedy kończy się praca coacha finansowego a zaczyna doradcy finansowego?

L.C.: Raczej trenera rozwoju osobistego w dziedzinie finansów niż doradcy finansowego. Kiedy klient uświadomi sobie i przyjrzy się swoim obecnym przekonaniom, przeformułuje lub stworzy nowe i podejmie pracę w tym kierunku, dopiero wtedy pole jest przygotowane do kolejnych zmian. Wtedy kończy się rola coacha, a zaczyna rola trenera i doradcy. Płótno zagruntowane, białe czyste i gotowe do przyjęcia pięknego obrazu. Którego jedynym determinantem jest wyobraźnia malarza. W przeciwnym wypadku szkoda czasu. Jest wiele dziedzin życia, w których wiemy doskonale, co powinniśmy robić, ale tego nie robimy. Powód kryje się w nas i bez zaświecenia mu lampą po oczach dalej będziemy tylko czytać poradniki w nadziei, że pewnego dnia…

D.K.: Jakie rady dasz osobom, wiążącym z coachingiem finansowym swoją przyszłość?

L.C.: Nie jestem od dawania rad. Każdy ma swoją drogę, swoją misję i swoje pasje. Za nimi trzeba podążać. Wybór tej części coachingu, bazując na kalkulacji dobrych zarobków to bardzo zła droga i nie będzie z tego sukcesu. Sukces jest tam gdzie jest Twoje serce i działanie, głęboka wiara i determinacja, Twoja misja. Szukaj go tam, gdzie przeszkody mogą Cię najwyżej rozśmieszyć, bo przecież nie mogą Cię powstrzymać. Najlepszym sprawdzianem dla Twoich celów i wyborów jest pytanie: na co jestem gotów dla swojego marzenia, celu? Co jestem dla nich gotów poświęcić? Jeśli jest zbyt słabe, bym wstał o 5 rano, kiedy wymaga tego jego realizacja, to, co będzie, gdy pojawią się prawdziwe wyzwania i przeszkody na tej drodze?

D.K.: Czego wymaga od Ciebie Twoja praca?

L.C.: Dużej uważności na drugiego człowieka. Elastyczności. Lubię pracować prowokatywnie, ale pamiętam też o wielkiej delikatności i wyczuciu. Przede wszystkim jednak praca coacha i trenera wymaga wiary w drugiego człowieka i jego wspaniałe możliwości, ciągłej pracy nad sobą i własnym gwiazdorstwem, powstrzymaniu się od ocen. Pojawia się miłość, podziw, szacunek dla drugiej osoby, postrzeganie jej, jako cudownego mikrokosmosu pełnego cudów. Najwspanialszą rzeczą jest widzieć błysk w oku klienta i potem obserwować jego postępy, jak wzrasta, jako człowiek i jak się rozwija. Robi rzeczy dotąd w jego ocenie niemożliwe i wnosi kolejne wartości w życie swoich najbliższych i innych ludzi.

D.K.: Jaki jest zakres Twoich działań?

L.C.: Prowadzę coaching indywidualny, indywidualne programy rozwojowe metodą coachingową, grupowe warsztaty otwarte w wybranej tematyce oraz miękkie szkolenia dla biznesu metodami warsztatowymi i coachingowymi.

Warsztaty otwarte dotykają esencji naszego życia i postępowania: poczucia własnej wartości i osobistego przywództwa, intuicji, intencji i zarządzania energią, naszych marzeń i pragnień, bogactwa wewnętrznego i zewnętrznego, odpowiedzialności za siebie i swoje życie, poczucia siły, sprawczości i zaufania do samego siebie, komunikacji i postawy wobec siebie i innych, relacji i ról.

D.K.: Z jakich narzędzi najczęściej korzystasz w pracy z klientem?

L.C.: Stosuję sporo wizualizacji i pracy z ciałem. Te pierwsze pomagają dotrzeć do najgłębszych pokładów, a praca z ciałem czasem mówi klientowi dużo więcej, niż on sam chce przyznać. Doświadcza wtedy różnych stanów i uczuć, i dużo więcej uczy się o sobie, ponieważ wychodzi z roli wewnętrznego obserwatora. Przeżywa tu i teraz, a wtedy wypracowane zmiany pozostają trwalsze.

D.K.: Czy są jakieś warunki, które klient na coaching powinien spełniać?

L.C.: Motywacja do zmiany. To jedyny warunek i zasadniczy. Jeśli klient decyduje się na coaching, bo znajomi poszli, albo „zobaczyć”, co mu coach „polepszy”, to szkoda czasu i klienta i coacha. Coach do niczego nie będzie go przekonywał, może go lekko zachęcać i wspierać, ale postęp klienta to decyzje i odpowiedzialność klienta, nie coacha. Klient pracuje tyle ile chce i bierze z tego tyle, na ile jest gotów. W końcu to jego życie i to on jest w tej dziedzinie uczącym się ekspertem.

D.K.: Dziękuję, za rozmowę.

 

 

 

 

Lidia Cieślak- life & essence coach, trener biznesowy, ekspert w zakresie wizerunku i marki. Ukończyła profesjonalny kurs kształcący coachów w Akademii Coachingu Joanny Flanagan, PCC, ICF (International Coach Federation). Magister pedagogiki, ma także wykształcenie podyplomowe: Marketing i Zarządzanie (Uniwersytet Warszawski), Strategia Marki (Szkoła SAR), Public Relations (Uniwersytet Warszawski).Specjalizuje się w coachingu esencji, coachingu efektywności osobistej, coachingu rozwoju własnego potencjału i coachingu autentyczności i synergii. Wierzy, że sukces leży w połączeniu swoich działań i ambicji z wewnętrznymi pragnieniami i wartościami.Przez kilkanaście lat pracowała jako menedżer i dyrektor w czołowych agencjach PR (Ogilvy PR) oraz w kilku korporacjach międzynarodowych (farmacja: Pharmacia & Upjohn, wydawnictwa: Medycyna po dyplomie, finanse: Ernst&Young).

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.