Zostaw nam swojego @ a będziemy Cię na bieżąco informować o nowych artykułach oraz ciekawych wydarzeniach ze Świata Coachingu.

W ostatnim tygodniu miesiąca sprzedażowego prawdziwy Menedżer nie idzie na sesje coachingu. Nie wysyła też na nie swoich żołnierzy czyli handlowców tudzież sprzedawców, bo w ostatnim tygodniu miesiąca liczy się SPRZEDAŻ przez duże „S”, a nie jakiś tam coaching przez małe „c”.

Jak ostatnio usłyszałem od zarządzającego swoim 10 osobowym zespołem sprzedażowym - „coaching jeżeli już, to powinien być na początku miesiąca – chyba?”. To słowo „chyba” użyte na końcu zdania, w moim odczuciu było mocno retoryczne. Nie mogę brać odpowiedzialności za to, kiedy menedżer decyduje się na sesje coachingu z zarządzania, nie mogę wziąć również odpowiedzialności za to, kiedy wysyła na coaching sprzedażowy swoich pracowników. To on ponosi pełną odpowiedzialność za wynik swój, i swojego zespołu – ja nie jestem w stanie za to wziąć odpowiedzialności, jako coach. Chyba, że jestem coachem RATOWNIKIEM, (wg nomenklatury Trójkąta dramatycznego S. Karpmana) jakich mnóstwo można spotkać na rynku.

Ale nie o odpowiedzialności miało być, chociaż jest samo przez się. Miało być o tym, czym dla Menedżera jest coaching, bo jeżeli nosi on w sobie wewnętrzne przekonanie, że na pewno nie powinno odbywać się spotkań coachingowych w ostatnim tygodniu miesiąca sprzedażowego, to dla mnie oznacza tylko jedno – dobrego zdania na temat coachingu nasz Menedżer nie ma. A jeżeli dobrego zdania nie ma, jeżeli wysyła swoich pracowników, bo gdzieś przeczytał, że tak być powinno, albo że to teraz modne, albo że przystoi, to jesteśmy w lesie – cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie? Będzie klops.

Innym pytaniem, które można zadać, to pytanie dotyczące tego, dlaczego początek miesiąca sprzedażowego jest lepszym terminem na coaching, niż koniec miesiąca sprzedażowego? Czyżby nasz Menedżer uważa, że na początku miesiąca sprzedażowego ma więcej czasu, na zrealizowanie wyników niż pod koniec miesiąca sprzedażowego? Co zatem nasz Menedżer robi przez pierwszy tydzień sprzedaży? Czy może problem polega na tym, że nasz Menedżer nie potrafi zarządzać własnym czasem pracy? A jak zbliża się deadline to nagle zauważa, że musi przypilnować, aby handlowcy zaczęli odbywać właściwą wg normy liczbę spotkań z klientami? Tak czy owak pewne jest jedno – Menadżerzy pod koniec miesiąca sprzedażowego są w panice – pewnie nie wszyscy, ale spora ich ilość. Początek miesiąca natomiast to dla nich czas rozluźnienia.

Z czego wynika gorączka ostatniego tygodnia sprzedażowego? Dlaczego pierwszy tydzień w sprzedaży większość handlowców przesypia? Czy faktycznie ostatni tydzień miesiąca to zły czas na spotkania coachingowe? Czy miesięczny system rozliczeń handlowców i Menedżerów ze sprzedaży wspomaga zaangażowanie? I jaką rolę w tym odgrywa coaching? Zapraszam do dyskusji.

Mirosław Czarko-Wasiutycz
Trener, coach, konsultant
Czarko Consulting
 
 
 
 

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.