Zostaw nam swojego @ a będziemy Cię na bieżąco informować o nowych artykułach oraz ciekawych wydarzeniach ze Świata Coachingu.


jhkadgiasStoję przed nimi i cicho, niemal radiowym szeptem, zadaję krótkie proste pytanie świadomie modulując głos jak tylko potrafię najlepiej. Wykorzystuję absolutnie wszystkie możliwości mikrofonu, który trafił mi się tego dnia wspaniały. Pytam terapeutycznym głosem, używając wszelkich dostępnych mi środków manipulacji, a nawet perswazji, koncentrując na sobie trzydzieści tysięcy procent uwagi trzystuosobowego audytorium:

- Dokąd poszła, czy ktoś widział? - I długa pauza.

 

Nie - to nie było pytanie o zaginionych w niejasnych okolicznościach, ani także test ze znajomości polskiej sceny muzycznej z pytaniem Perfectu o Magdę K., czy Papa Dance - z kolei o Olę Maj. Żaden ekscytujący - jak lansują niektóre programy TV - ociekający krwią temat. Ale... studenci Wyższej Szkoły Humanistycznej im. króla Stanisława Leszczyńskiego w Lesznie i tak ani drgnęli. Zastygli w oczekiwaniu. Co dalej? O co jej chodzi?

Odniosłam wrażenie, że nikt nie oddychał. Nie dostrzegał nikt opadającego kurzu, ani wpadającego do okien czerwcowego słońca. Dokładnie o to mi chodziło - zamurowało ich. Powtórzyłam jeszcze raz sylabizując słowa, artykułując je najwyraźniej jak tylko potrafię:

- Gdzie ona dziś jest?

Pytanie padło w środku wykładu i było proste - o poezję. O miejsce poezji we współczesnym świecie. Postawiłam hipotezę, że nie ma na nią mody, ani miejsca, że jej czas odszedł, i że "pytają już o nią na szrocie" - no i czekałam. Czekałam, kto pierwszy rzuci kamieniem... Niestety nikt nie był bez winy, bo raczej poezji nie czyta. Ale nie o tym teraz

Teraz o wstążce.

Łyknęli. Łyknęli moje pytanie i każdy teraz - zakładam - odpowiadał sobie na nie w duchu z przerażeniem, zupełnie jakbym ich ciągnęła - każdego z osobna - do szczerej odpowiedzi na oceny: gdzie poezja? Gdzie poezja? Gdzie krzepicielka złamanych serc? Uciśnionych narodów? Oręż walczących z wrogą ideą? Gdzie ona, gdzie ona? Udało mi się przykuć ich uwagę, osiągnąć absolutną ciszę w auli, by mieć poważne przypuszczenia, że naprawdę o tym myślą. Przede mną trzysta par oczu miało kształt kółek.


A przecież ja tylko rzuciłam im wstążkę
. Delikatnym ruchem wyrzuciłam jeden koniec wstęgi ku nim, zatrzymując w ręku motek, sedno, odpowiedź. A że wstążka była jedwabna - w pięknych kolorach, doskonałej, jakości, z olśniewającym wzorem i połyskująca nicią - łyknęli. Szli po niej tak jak chciałam. Do wniosków. Wniosków indywidualnych. Ale także i moich. Bo to ja im pokazałam "niewidzialnie" jak atrakcyjną ta moja wstążka jest. Bo to ja postawiłam tezę.

Etyka "czystości" zawodu coacha wskazuje precyzyjnie granicę, na której kończy się coaching, czyli towarzyszenie na drodze zmian, a zaczyna doradztwo, czy mentoring, choć dla wielu klientów jest to "jeden worek". A jednak stanowczo - nie.

Tu, w coachingu, nie ma miejsca na perswazję, choć istnieje pojęcie coachingu prowokatywnego. Na pierwszy rzut oka - w potocznym rozumieniu języka - wydają się te dwie techniki być zbieżne. A jednak nie.

Tu, w coachingu, nie ma miejsca na oferowanie pomocy, a jednak klient po pomoc do coacha idzie, oczekuje jej i nierzadko mówi, że ją otrzymuje. Zdawać by się mogło, że słowo "pomoc" jest takie proste, i że opisuje w obu przypadkach tę samą usługę. A przecież nie!

Coach zachowuje dla siebie to, co wie, choć wybierając go, coachee szuka w nim najczęściej autorytetu i doświadczenia, licząc na poczęstowanie się jego wiedzą. Tu także stanowcze nie!

Co więc daje coach? Wstążkę. Bierzesz ją i idziesz po niej, jeśli Ci odpowiada. A on obok. Tylko, że to Ty ją wybierasz, Ty czujesz jej fakturę i ją nazywasz, Ty widzisz też kolory i je także nazywasz, połysk w promieniach słońca czy blask w świetle oślepiającego stroboskopu - tylko widzisz TY. Ty decydujesz jak długo idziesz, i w którym kierunku. Pamiętaj też, że wstążka raz rzucona może być w każdej chwili... wyrzucona. Proś zawsze o nową, jeśli nie masz ochoty dotknąć jej dłonią i iść wzdłuż. Coach nie ma prawa mieć tezy w Twoim obszarze poszukiwań. Jedyną, jaką stawia sobie to taka, że zakłada Twój potencjał - i dlatego może świadczyć Ci usługę coachingu.

Coachee na sesji jest sam, (choć fizycznie jest z nim coach) i decyduje sam, (choć pozornie pomaga mu w tym coach). Ale nie jest jedną-trzysetną auli w wielkopolskim Lesznie.

A więc mamy tu dwie - być może takie same - wstążki. Ale zupełnie inny spacer po nich. Wykładowca (zwany w biznesie trenerem) i coach. Odróżnij, Drogi Kliencie, i żądaj wyboru.

A studenci z Leszna? Owszem, wręcz przykuli się na stałe do tej mojej wstążki, bo rozmowom nie było końca jeszcze długo po wykładzie. Z czułością wspominam wysokie słońce i zapadający zmierzch z perspektywy drewnianych ławek na dziedzińcu uczelni, a także z perspektywy gościnnych "występów" we wspaniałej sali WSH. 

Opowiedziałam im wtedy - w dalszej części wykładu - o możliwościach wykorzystania poezjoterapii w coachingu, team - buildingu oraz w treningach rozwoju osobistego kierowanych do biznesu. O tym, że to jest znakomite narzędzie kreatywności, że metoda do empatii, że do kształtowania poczucia własnej wartości i do odkrywania potencjału dla różnych typów osobowości, a także ich ograniczeń, co z kolei jakże przydatne dla komunikacji zespołowej.. i tak dalej... No, ale to był wykład. Wykład - powiedzmy - z elementami "awangardowymi". Więc mogłam sobie pozwolić na maleńkie "show" arteterapeuty ze specjalizacją biblioterapia, z zacięciem poezjoterapeutycznym, no i z wielkim upodobaniem do historii przekazu w muzyce rozrywkowej.

Wykład i prezentacja, to jeden z niewielu obszarów, gdy "edukator biznesu" może czuć się "szołmenem", aktorem i tak skroić scenariusz swojego wystąpienia przed publicznością, by realizować swoje niezrealizowane marzenia i plany występowania, jako... na przykład gwiazda rocka przed stadionami. Jako coach... zamiata wszystkie swoje pomysły i predyspozycje wywierania wpływu pod dywan i... słucha, aktywnie słucha, pilnując tylko, czy klient trzyma się wstążki, czy też chce ją zmienić na inną.

 

A tak przy okazji... liczę, że obecnie - w dziesiątych latach XXI wieku - wraz z powracającą modą i zapotrzebowaniem na ginące usługi (stalowanie butów? usługi kaletnicze?) powrócą małe, osiedlowe, znakomicie zaopatrzone pasmanterie, z fantastyczną kompetentną obsługą i całymi półkami wstążek w motkach sprzedawanych na metry. Halo coachowie! Czekamy?

 

Agnieszka Nadstawna
Trener inteligencji emocjonalnej, arteterapeuta, coach kreatywności. A także felietonistka i pisarka.  
www.nadstawna.pl

 


 

Zdjęcia:
1. 
Poezjoterapia, podobnie jak inne działy arteterapii nie skupia się na efekcie końcowym dzieła, tylko na procesie powstawania pracy. Służy m.in. wzmacnianiu poczucia własnej wartości.
2.  Agnieszka Nadstawna podczas wykładu w WSH w Lesznie, 2012
3. Poezjoterapia, to nie analiza wiersza znienawidzona przez większość dorosłych dziś osób z powodu wspomnień ze szkoły. To emocje pisania, precyzja kaligrafii, wspomnienie pisania piórem maczanym w atramencie - przygoda jedyna w swoim rodzaju

 

 

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.