Zostaw nam swojego @ a będziemy Cię na bieżąco informować o nowych artykułach oraz ciekawych wydarzeniach ze Świata Coachingu.


 

      Rzadko masz do czynienia z artystami. Teatr raz do roku, jakiś wernisaż od wielkiego dzwonu, jak ktoś znajomy zaprosi, albo i nie. Ale wspominasz - z uśmiechem i charakterystycznym "to były czasy" - hektolitry potu wyskakanego pod sceną, gdy odłogiem leżały nieodrobione lekcje a o uszy obijał się głos matki nakazujący wyniesienie śmieci. Do końca życia zapamiętasz jak wyglądał wtedy z bliska basista którym chciałeś wtedy być... jak wyglądała wokalistka, która była uosobieniem wolności i buntu młodej dziewczyny, którą i ty wtedy byłaś. Przekaz ich twarzy był wtedy taki czytelny... Na samo wspomnienie wszystko wraca. Bo masz to!

 

Nie śpiewasz. Nawet przy ognisku. Nie umiesz - usłyszałeś to zresztą nie raz. Czułbyś wstyd, obciach, niepotrzebność. Śpiewanie to twoja szkolna i kolonijna trauma, a dziś - jak mawiasz - opcja zarezerwowana dla profesjonalistów. Podczas uroczystości kościelnych tylko ruszasz wargami, bo nie wypada ci tak po prostu stać. Tak, dochodzi do ciebie, że śpiewanie łagodzi obyczaje, że "coś tam" uwalnia, że "coś tam" odblokowuje - a ty lubisz płyty i kanały muzyczne. I fascynuje cię wiele osobowości świata showbiznesu, postacie sceny. Charyzma Freddiego Mercury, działalność Bono, o tak, wyraźnie widzisz w tym to coś.... Masz to!

Za to słowo plastyka - o, tu już nie ma żartów - wzbudza dziś twój lekceważący uśmiech. Wspominasz panią od plastyki, która dawała sobie jeździć po głowie dosłownie wszystkim - od klasowych wykolejeńców po wzorowe uczennice, które także wykorzystywały każdą okazję by jeden z z drugim wykolejeńcem spojrzeli na nie łaskawym okiem, choć raz. Dziś z perspektywy czasu oceniasz nauczycielkę: "niedouczona była, to nie szanowaliśmy". Ale podczas wakacji dbasz jednak o program muzealny, stajesz na głowie by zainteresować rodzinę zwiedzaniem, strofujesz dzieci, by nie krzywiły się przynajmniej na Giocondę, pokazujesz im repliki pirackich statków z nadzieją, że zapamiętają. Przecież masz to!

A pisanie to już w ogóle wzbudza śmiech. Nie pamiętasz, kiedy napisałeś ręcznie coś więcej niż numer telefonu i listę zakupów. Ale twoja pamięć zachowała sobie wspomnienie wpisów do pamiętnika, wspomnienie pisania dzienników i pocztówek z wakacji, a nawet wspomnienie czasów pierwszych miłosnych wierszy. Nie jesteś dziś już pewien, jaki jest twój charakter pisma. I kolejny uśmiech nostalgii na twojej twarzy majaczy się i zaraz znika z jednym machnięciem ręką. A może nie znika, bo... masz to?!.

                Czyli jednak.

Czyli jednak podskórnie wyczuwasz, że wspomnienia tych wszystkich doznań sprawiają, że przeszywa cię dreszcz. Uruchamiają się obrazy, a może nawet zapachy, smaki i całe łańcuchy emocji. I pamięć. To w tobie trwa. To jest. Ale co? Ale co to jest?

Ano to, ze podkręcasz radio w samochodzie, gdy leci piosenka ze słowami, które akurat dziś pasują do Twojego nastroju, jak choćby "samotny człowiek w środku dnia" czy " nic nie może wiecznie trwać", "spróbuj odnaleźć nadzieję", "don't worry be happy"... I to, że po raz kolejny oglądasz film. Oraz to, że udostępniasz klipy na Facebooku. I że kartkujesz ulubioną powieść - bo tam są te słowa, ten kawałek zdania, który właśnie teraz jest Ci potrzebny, który sprawił, że się zatrzymałeś, zatrzymałaś. Ten dialog. Ta postać. Ten krajobraz. Rozwiązania. Te maksymy, te złote myśli, których szukasz, których potrzebujesz w tym momencie. To się nazywa WRAŻLIWOŚĆ.    

                                                  

Co wytrwalsi robią w końcu zakładki, podkreślają, fotografują całe akapity komórka. Kopiują na "palucha", na kartę, by mieć do auta i na smartphona. By mieć pod ręką. By mieć na oku. Zachowują też kartki z pamiętnika swoich szkolnych miłości, wiersze od wielbicieli, z czułością patrzą na plakat koncertu, na którym byli przed laty, opowiadają dzieciom jak robiło się na plastyce łańcuchy choinkowe i oklejało włóczką wydmuszki... To wrażliwość.

 

Bo Sztuka doświadcza. Nie musisz znać całej kolekcji Ermitażu. Nie musisz pasjami oglądać Google Art Project. Nie musisz znać ani jednego poety, kompozytorów, stylów w architekturze. Zobacz: wychodzisz z kina, zamykasz książkę po przeczytaniu ostatniej strony, dziękujesz za płomienny taniec... I nic już nie będzie odtąd takie samo. Sztuka doświadczyła cię. Najpierw gorące wrażenia, a potem emocje, które zachowają się w pamięci kompletnie bez twojego udziału, by wreszcie plon tych działań zebrała w odpowiednim momencie twoja podświadomość.

Choćbyś okopał się, fosę wypełnił wodą i spalił ostatni zwodzony most - Sztuka znajdzie szparę, którą do Ciebie dotrze. I Cię doświadczy. Dokopie się nieproszona do twoich najgłębszych pokładów wrażliwości. Zwróci na coś uwagę, może poruszy albo przeciągnie cię za włosy po najdalszych zakamarkach twojej duszy i umysłu, a może nawet twojego serca.  

I tu zaczyna się praca coacha, trenera, terapeuty czy psychologa. Bo - doświadczony - jesteś gotowy, jesteś gotowa. To jest ten moment, to jest to miejsce, gdzie krzyżują się drogi arteterapii, coachingu, mentoringu, doradztwa, edukacji i wielu innych dziedzin zajmujących się ludzkim umysłem i psychiką. Dokładnie do tego miejsca pracuje arteterapeuta, który Ci to wszystko świadomie podsuwa i moderuje przebieg treningu - do momentu "katharsis". Zaś od tego momentu pracuje ten, który wie, co dalej można zrobić z emocjami. Specjalista - na przykład coach czy trener rozwoju osobistego - wesprze cię w rozszyfrowaniu tego kodu, który komunikują twoje emocje. Kilka spotkań to wszystko prawdopodobnie uporządkuje.

 Musi być najpierw chaos, by z czegoś wziął się początek.

Jedna z dróg do tego "Nowego Początku" zaprasza do spaceru ze Sztuką po rękę. Albo za rękę. Bo w artecoachingu nie istnieją preferencje seksualne ani pojęcie odpowiedniego wieku. Sztuka znajduje drogę i wchodzi w ciebie sama. A ty udajesz albo to masz.

 

 

 

Agnieszka Nadstawna:

Trener inteligencji emocjonalnej, arteterapeuta, coach kreatywności. A także felietonistka i pisarka.  
www.nadstawna.pl




Zdjęcia:

 1. Reprodukcje i repliki dzieł sztuki podczas artecoachingu "nie bolą" - to tylko narzędzie i zaskakujący pretekst do wyrażania emocji. Podstawową zasadą artecoachingu jest stworzenie bezpiecznej atmosfery - trening nie obnaża niewiedzy, nie wymaga wprawy.

2. Program "Muzyczne Motywacje by Nadstawna & Wybranowski" to audycja radiowa na temat przekazu w muzyce rozrywkowej. Uczestnicy artecoachingu słuchają audycji podczas treningu - jest ona jego częścią

3. Zdjęcie pochodzi w "Mironaliów" - corocznej plenerowej imprezy, poświęconej Mironowi Białoszewskiemu, realizowanej na ulicy Tarczyńskiej, gdzie mieszkał (warszawska Ochota). Impreza jest kulturalną ucztą dla wielbicieli poety, a "mniej zainteresowanym" w lekki i ciekawy sposób przybliża jego postać i twórczość.

 

 

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.