Zostaw nam swojego @ a będziemy Cię na bieżąco informować o nowych artykułach oraz ciekawych wydarzeniach ze Świata Coachingu.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co łączy flakony Bucheron`a z "Deszczową taksówką" Salvadora Dali?
Czy też, co wiązać może dzieła malarstwa i architektury Leonarda da Vinci z grą boskiego Leonardo di Caprio?
Co mogą mieć wspólnego ze sobą produkt "Madonna" ze wszystkimi znanymi w rzeźbie, malarstwie i muzyce madonnami?

Otóż… wrażenie.
Sztuka doświadcza każdego z nas - zamykasz książkę po lekturze ostatniej strony, wychodzisz z kina, oklaskujesz występ...  I nic już nie jest odtąd takie samo.

Środa
Zaraz... I nic już nie jest takie samo? Zaraz, czy ja już o tym z raz nie pisałam? To było w programie treningu dla klienta, czy w informacji prasowej? A może  felietonie? No to jak?
Lid napisałam w poniedziałek. Jestem na twórczej saharze - czyli nic, a termin oddania tekstu do redakcji zbliża się z prędkością światła. Robię literówki, piszę wolno. Redakcja liczy na wspaniały materiał, a ja mam całkiem puste wiadro na tej saharze.
A może napisać o dzisiejszej premierze "Wielkiego Gatsbiego", którą żyje od tygodni każda osoba interesująca się kinem, albo przynajmniej czerwonym dywanem? Można by przemycić trochę - tak po mojemu - kultury tym mniej zainteresowanym, osadzając tekst na wierzchołku ociekającym lukrem doniesień o gwiazdach. Może wystrugać z tego tworzywa temat o nadziei, ciekawości intelektualnej lub coachingowej zmianie - od wielu tygodni podziwiamy przecież aktorów w trailerach, we wspaniałych charakteryzacjach cudownej epoki prosperity, za którą tak tęskni dziś Europa?... Znakomite "mięso"! - mówię sama do siebie dziennikarsko-trenerskim żargonem zacierając ręce. No to jak? Dobry temat do wprowadzenia czytelnika w świat artecoachingu, czy nie? Ale nie. Sahary ciąg dalszy - koniec na dziś. Czy mogłabym stać się na chwilę Madonną?

Czwartek rano
Nie poszłam na premierę, przeleżałam wieczór w łóżku.. Jestem chora, napadła mnie nie tylko nerwica, która nasila się wraz z każdym spojrzeniem na zegarek, ale także gorączka. Grypa weszła bez pukania do domu. Do jutra ten tekst musi być gotowy, a wraz z nim nowy program szkolenia poezjoterapeutycznego dla nauczycieli i dwa nowe programy treningów kreatywno-wizerunkowych, na które czekają klienci. Infekcja przygwoździła mnie do łóżka, jak nie zdołałaby żadna oprawcza siła średniowiecznego psychiatryka. Tak, tak - ja i leżenie - tylko fotografować, niezły kąsek dla moich przyszłych biografów. Wyobraźnia wybiega ze śmiechem bardzo w przód, ale "real" narzuca na nią czarny płaszcz - no i kurtyna. Sahary ciąg dalszy, w bidonie ani łyka, a słońce wysoko - przypomina, że czas guzika "wyślij" zbliża się nieubłaganie. A gdyby tak zamienić się na chwilę ciałem z samym di Caprio?

Czwartek w południe
Tak dalej być nie może. Co robi trener arteterapeuta i coach, w dodatku chętnie publikujący, gdy jest na pustyni? Wymyśla nowy program. Wiadomo! No to po kolei - z czego czerpać? Tak, to jest jedno z tych pytań zadawanych przez klientów najczęściej: jak ty to wszystko wymyśliłaś? Nie inaczej, niż piszę wiersz, czy opowiadanie. Nie inaczej, niż odnajduję rozwiązania swoich problemów i zagadek. Wystarczy wpatrzeć się w jakiś punkt i zobaczyć niewidzialne. I to jest początek. Przykład? Mam taką narzutę na łóżko, która ma fakturę przyciętych supłów - przynajmniej ja tak to widzę. Wpatrując się w splot nitek i zdecydowane cięcie maszyny, która cięła te supły jeden przy drugim - trudno nie zauważyć analogii do wielu spraw. A coachingowe podejście do życia tylko to wszystko ułatwia: męczy cię supeł - odetnij, jeśli tak zdecydujesz. Oczywiście arteterapia wcześniej supeł pokaże - a coach wesprze w zgrabnym cięciu. Potrafiłabym być Fryderykiem Bucheronem.

Czwartek obiad
Jak ty to wszystko wymyśliłaś? - dźwięczy w uszach to pytanie i znam dobrze odpowiedź: samo przychodzi. Ale gdy stan moich naturalnych zasobów wynosi dziś zero, a możliwości przyswajania czegokolwiek są dokładnie w tym samym punkcie na wykresie - to, co ja mam Państwu powiedzieć? Można zacząć od końca, czyli od ostatniego zdania. Dokładnie tak jak czasem przygotowuje się scenariusz zajęć. Do czego dążę? Chcę przejść już tę moją saharę i rzucić się w wodę. Chcę wejść w buty da Vinci!

Czwartek wieczór.
Inspiracja - kliknięcie.
Cel - kliknięcie.
Środek - klikniecie.
A w międzyczasie odklikują się jeszcze - jeden za drugim - w głowie ozdobniki, energisery, ice breakery i to "atrakcyjne mięso", które będzie lokomotywą. To ona pociągnie ofertę treningu, szkolenia, zajęć, a także artykułu, który Redakcja miałaby zaakceptować. Proces, który rozłożył mi się - z powodu niedyspozycji organizmu - na dni, tak naprawdę jest procesem, który może trwać dowolny czas: godzinę, pięć, wiele dni. Tworzenie programu artecoachingowego - z punktu widzenia procesu - nie różni się od tworzenia tekstu na zamówienie redakcji. Woda! Woda! Piszę jak oszalała!

Piątek
Programy są gotowe: są w nich madonny, są w nim rysunki i poezja Leonarda da Vinci. Przekartkowałam "Wielkiego Gatsbiego" i po raz kolejny kilka razy obejrzałam trailery w intrenecie - a więc i ta nadzieja na dobry czas prosperity znaleźć musiała swoje miejsce w scenariuszach. Ozdobne czarno białe pudełko na szaliki w esy-floresy zagnało mnie wczorajszej nocy jeszcze do internetu, gdzie przejrzałam setki zdjęć tatuaży i właśnie wymyśliłam nowe coachingowo-arteterapeutyczne ćwiczenie z użyciem farb do body painting. Przypomniał mi się też tatuaż, który widziałam u kogoś w podróży, a ten kazał mi skręcić w kolejną ścieżkę. Doszłam do starego zdjęcia witryny sklepowej w Paryżu, gdzie wyeksponowane były wypchane trupy gryzoni (sklep z trutkami) - i tak, czerpiąc ze sztuki wystawiennictwa, ostatecznie dopięłam ostatni program. Teraz jeszcze warstwa coachigowa, która majaczy mi się w tle cały czas, ale zostawiam ją sobie na koniec, aby niczym morska bryza powlekła sobą scenariusz zajęć artetrapeutycznych i dopełniła całości artecoachingu. To będzie program na temat komunikowania się z różnymi typami osobowości oraz - drugi - o relacji między osobowością a używanymi przedmiotami, jako wstęp do kształtowania swojego wizerunku w realu i wirtualu. Wszystko złożyło się w całość połączone niewidzialnymi wstążkami powiązanymi ze sobą na luźne kokardki tak, aby klient mógł je rozwiązać, jeśli tylko będzie chciał.
    
A tekst... wygląda na to, że jest, choć... różni się zdecydowanie od wszystkich moich dotychczasowych tekstów. Obnaża - choć na wesoło - trudny moment w życiu każdego "działacza" w obszarze ludzkich emocji. Ciekawe, co na to Redakcja. Czy, pisząc ten felieton w łóżku z gorączką, prosto z intelektualnej i twórczej "Sahary", sprawiłam, że ktoś sięgnął po lornetkę, podkręcił swój zoom?

Wiem! Zapiszę kolejną część tego pamiętnika notatkami z pomiarów energii i emocji, które oddaje z siebie twórca "arte-programu" podczas jego realizacji. Oraz, jak i ile czasu się regeneruje.
Zmykam dalej chorować i... może gdzieś między aspiryną a czosnkiem i malinami pooglądam sobie klipy Davida Bowie, bo to szalenie inspirujący artysta.






Agnieszka Nadstawna

Trener inteligencji emocjonalnej, arteterapeuta, coach kreatywności. A także felietonistka i pisarka.  
www.nadstawna.pl

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.