Zostaw nam swojego @ a będziemy Cię na bieżąco informować o nowych artykułach oraz ciekawych wydarzeniach ze Świata Coachingu.


Przyszła ot tak, nie wiadomo czy z nudów, czy męża szukać. Może w nadziei zabicia odrobiny czasu, który plątał jej się między torbami, które wlokła codziennie z oddalonej od centrum sypialni Warszawy do tego centrum, gdzie przecież - życie, życie, życie. Bo aktywnie żyjąc, jak ona, trzeba mieć i parasolkę i sweter na wszelki wypadek, i sukienkę, gdy zawieje człowieka wieczorem na jakieś tańce, i książkę, gdy będzie trzeba na kogoś zaczekać, i laptopa na spotkania biznesowe i dla "fejsa". 

Weszła do nas z nastawieniem, że przyszła się rozejrzeć i w ogóle ją to raczej nie zainteresuje. Wiedziała, że grupa spotyka się już drugi raz i że przed nami wiele spotkań, bo to proces, cały cykl treningów. Oznajmiła, że nie będzie pisać, że nigdy tego nie robiła i nie planuje. Od razu przepytała uczestników, kto samochodem - bo przecież musi jakoś wrócić do siebie, jeśli w ogóle ma tu zostać. Zadbała o siebie, wymościła torbom miejsce wokół czterech nóg krzesła, i zasiadła.

Czytaj więcej...

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.